Kto tam się tłucz wciąż o północy
Jakie coś na oślep korytarzem gna
Po co ktoś waląc jak świr z całej mocy
W każdą noc tę samą fugę Bacha gra?

Cały dom chwieje się tak jak pijany
Trzęsie się cały od piwnic aż po strych
Balet widm potrafi trwać aż do rana
Człowiek się czuje wciąż jak spocona mysz

Nawiedzony dom
Ostateczny Sąd
Nie ma nawet jak
Jak uciec stąd

Kto tam się tłucze wciąż o północy
Ile snów koszmarnych sąsiad dzisiaj ma
Czyj to głos wzywa co noc wciąż pomocy
Kiedy kres będzie już mieć zabawa ta?

Nawiedzony dom...


Jak nocy cień, jak zgubiony nocą dzień
Idę przez pusty plac
Kroków swych słyszę głos
Goni mnie noc

Wołam do gwiazd, słyszę ich śpiew
Wieczny nieba śpiew
Jaki mały w świetle gwiazd każdy z nas jest

Czy tam jest jeszcze cisza jezior?
Czy tam jest jeszcze ptaków śpiew?
Czy tam jest jeszcze dziecka płacz?
Czy tam jest jeszcze zieleń drzew?

Jak mowę gwiazd, jak tajemnicę poznać ich?
Jak ich zrozumieć głos?
Zostać tu czy odejść tam?
Co da mi los?

Wołam do gwiazd, słucha mnie ktoś?
A może nic?
Może gwiazdy wieczne już martwe w pustce tkwią?

Czy tam jest także cisza jezior?
Czy tam jest także ptaków śpiew?
Czy tam jest także dziecka płacz?
Czy tam jest także zieleń drzew?

Czy tam jest także cisza jezior?
Czy tam jest także ptaków śpiew?
Czy tam jest także dziecka płacz?
Czy tam jest także zieleń drzew?