Kto tam się tłucz wciąż o północy
Jakie coś na oślep korytarzem gna
Po co ktoś waląc jak świr z całej mocy
W każdą noc tę samą fugę Bacha gra?
Cały dom chwieje się tak jak pijany
Trzęsie się cały od piwnic aż po strych
Balet widm potrafi trwać aż do rana
Człowiek się czuje wciąż jak spocona mysz
Nawiedzony dom
Ostateczny Sąd
Nie ma nawet jak
Jak uciec stąd
Kto tam się tłucze wciąż o północy
Ile snów koszmarnych sąsiad dzisiaj ma
Czyj to głos wzywa co noc wciąż pomocy
Kiedy kres będzie już mieć zabawa ta?
Nawiedzony dom...
Zamykam znów mój hotel snu
Mieszkałem w nim tak wiele dni
Że zapomniałem już dlaczego chciałem śnić
Doganiam tempo zwykłych spraw nie rozumiejąc wciąż
Jak tramwaj chcę zatrzymać świat by znów do niego wsiąść
Nie łatwo mi odtworzyć owe dejavu
Za firanki słów zaledwie promyk lśni
Nie dojdę prawdy nigdy już
Gdy mi się śni pociągów świst przeganiam z oczu sen
I muszę szybko z domu wyjść, na dworcu napić się
Nie łatwo mi zapomnieć owe dejavu
I nie mało lat wybije serca rytm nim znowu spojrzę Tobie w twarz
Świt mnie znalazł pustelnikiem
Któryś z rzędu raz
Byłaś słowem, śpiewem, krzykiem
Wiosną mego dnia
Przybądź nagle, W drzwi zastukaj
W sień magicznie wejdź
Tam gdzie śnieg i wiatr i słońce
I gdzie pada deszcz
Bo cały świat bez Ciebie
Jest szary aż po dach
I nie ma gwiazd na niebie
I nie ma ważnych spraw
Jesteś plastrem na mej dłoni
I przekorą chwil
Czarodziejem, przewodnikiem
Nutą, która brzmi
Bądź na stole chleba kromką
Światłem, które znam
Wróć od końca do początku
Tylko Ciebie mam
Bo cały świat bez Ciebie
Jest szary aż po dach
I nie ma gwiazd na niebie
I nie ma ważnych spraw