Noc
To jest taki dzień
Który uczy nas spokoju
Nim ogarnie snem

Noc
To ścieżka do twych ust
Święta wojna i godzenie
Bliskich sobie dusz

Noc
Azyl myśli złej
To wyznanie dla bezdomnych
I bezsilny gniew

Noc
Wielka szansa by
Zauważyć w końcu niebo
Nie żałować chwil

Potajemnie płynie w nas
Krew wolności
Nocy czas
Gdy jednego serca jakby jest za mało
Wędrowania błogi sen
Twoje ciało
Moja krew
Kiedy wiesz już, że nic złego się nie stało

Noc
Trudnych pytań grad
I bolesnych rozmów
Które zniewalają nas

Noc
To tęsknota gdy
Wędrowania nazbyt wiele
A za mało chwil

Tak powoli płynie w nas
Krew wolności
Nocy czas
Gdy jednego serca jakby jest za mało
Wędrowania błogi sen
Twoje ciało
Moja krew
Kiedy wiesz już
Że nic złego się nie stało.


Noc, znowu frajdę tę mam

Deszcz w pustych butelkach gra
Deszcz, nie wiem gdzie kończy się i zaczyna morze

To wielkie niebo, mój dom
Brak ciepłej wody i sztorm
Wiatr, co ma dzisiaj ten smak słonej przygody

Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam

Znów z nieba gromy strach gna
Żagiel frunął, pękł maszt
Wiatr wyrwał z ręki mej ster, a brzegu nie ma

Który to raz? Który raz?
Myśli szukam, myśli szukam pośród fal

O który to raz? Który raz?
Zaczynam, zaczynam bez celu rejs

Tym statkiem pijanym, pijanym
Bez celu i map i map
Tym statkiem szalonym, szalonym
Co, co zowią go "Gin"...

Tańczy palmy, tańczą ściany
Tańczy słońce, brzeg oblany
Sztorm! Słoneczny sztorm!

Tańczy foka, a z nią palma
Pijak, majtek, chmura czarna
Dno, ruszamy do...

I zawiał wiatr, nagle suchy już ląd
Brzeg chyba tysiąc mil stąd
Szklanki przejrzysta toń, to moje morze

Dziś już nie kuter lecz wrak
Gin, morza ostatni smak
Myśl, chyba tysiąc mil stąd, tam gdzie jest morze

Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam