Wizje chodźcie do mnie
Blisko najbliżej
Zostańcie w mojej głowie
Najdziksze sny
Oto jest wasza scena
Reflektor niżej
Korowód moich marzeń
Wiruje ci
Skąd wziął się ten śnieg
Pośrodku lata
Skąd ten saksofon
Pod czaszką gra
Już eksplodują lustra
Całego świat
I nieskończenie wolno
Pulsuje czas
Nadciąga noc komety
Ognistych meteorów deszcz
Nie dowiesz się z gazety
Kto przeżyje swoją śmierć
Blaski odblaski powódź pozłoty
Krzyże południa
I gwiezdny pył
Stosy diamentów
Co zimnym światłem
Będą się palić
Do kresu dni
Nadciąga noc komety
Ognistych meteorów deszcz
Nie dowiesz się z gazety
Kto przeżyje swoją śmierć
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Ona przyszła prosto z chmur
Było to nagłe tak jak błysk, jak grom, jak cud
W oczach miała błękit czystego lnu, tęczy blask
Wszedł przez próg
Ten pierwszy raz
Wszystko właśnie jest jak cud
Pierwszą lekcję na świat daje ci
Tylko raz jeden raz
W swoim ręku trzymasz klucz
I pasuje on do wszystkich drzwi
Potem uczą cię mnóstwa niezawodnych słów
I sposobów sprawdzonych od lat
Życie, mówią ci, jest jak jeden w kółko film
W którym lepiej lub gorzej się gra
Niebo wciąż zmienia się
Daremnie gonić wzrokiem
Umykające gdzieś z tamtego dnia obłoki
Z nich ktoś przyszedł raz
Ona przyszła prosto z chmur
Było to nagłe tak jak błysk, jak grom, jak cud
Ten pierwszy raz
Wszystko zwykle jest jak cud
Pierwszą lekcję na świat daje ci
Tylko raz, jeden raz
W swoim ręku trzymasz klucz
I pasuje on do wszystkich drzwi.