Ona przyszła prosto z chmur

Było to nagłe tak jak błysk, jak grom, jak cud
W oczach miała błękit czystego lnu, tęczy blask
Wszedł przez próg

Ten pierwszy raz
Wszystko właśnie jest jak cud
Pierwszą lekcję na świat daje ci

Tylko raz jeden raz
W swoim ręku trzymasz klucz
I pasuje on do wszystkich drzwi

Potem uczą cię mnóstwa niezawodnych słów
I sposobów sprawdzonych od lat
Życie, mówią ci, jest jak jeden w kółko film
W którym lepiej lub gorzej się gra

Niebo wciąż zmienia się
Daremnie gonić wzrokiem
Umykające gdzieś z tamtego dnia obłoki
Z nich ktoś przyszedł raz

Ona przyszła prosto z chmur
Było to nagłe tak jak błysk, jak grom, jak cud

Ten pierwszy raz
Wszystko zwykle jest jak cud
Pierwszą lekcję na świat daje ci

Tylko raz, jeden raz
W swoim ręku trzymasz klucz
I pasuje on do wszystkich drzwi.


Siądź, pomówmy, spróbuj przyznać, nie tak pojęliśmy świat

Pogoń, tempo, forsa, biznes, nasz manifest od lat
Zęby, łokcie, w górę wyżej, ważny cel a nie chwyt,
Ktoś tam płacze, komuś krzywda, ale górą nasz spryt!

Błędne koło, błędny krąg,
Które ktoś do przodu pchnął,
Pędzi, wciąga, wiruje, wiruje wciąż...

Otworzysz oczy, stwierdzisz kiedyś,
Zostałeś sam w wysokiej wieży,
Widoki piękne lecz cóż z tego,
Coś zostało zgubione, zgubione...
I coraz bardziej wokół pusto,
Jedyny twój przyjaciel lustro,
Widoki piękne lecz cóż z tego,
Coś zostało zgubione, zgubione, zgubione!

Pomyśl dobrze, spróbuj przyznać, nie tak pojęliśmy świat,
Kiedyś wiersze, radość ludziom, teraz czegoś w nas brak,
Zęby, łokcie, w górę wyżej, ważny cel a nie chwyt,
Ktoś tam płacze, komuś krzywda, przyznasz stary, że wstyd...

Błędne koło, błędny krąg,
Któreś sam do przodu pchnął,
Pędzi, wciąga, wiruje, wiruje wciąż...

Otworzysz oczy, stwierdzisz kiedyś,
Zostałeś sam w wysokiej wieży,
Widoki piękne lecz cóż z tego,
Coś zostało zgubione, zgubione...
I coraz bardziej wokół pusto,
Jedyny twój przyjaciel lustro,
Widoki piękne lecz cóż z tego,
Coś zostało zgubione, zgubione, zgubione!