Okręt, tramwaj, zegar w dobrym stanie
Bombę również nawet dziś
Sprzedam, każda dobra jest zamiana
Interesu trzeba mi.
Medytacje, fascynacje
W hermetycznym worku tkwią,
Głębie przeżyć czy frustracje
Obcym słowem dla mnie są!
Tempo życia zmusza do korekty
Różnych pojęć, różnych słów.
Koniec wszelkich złudzeń i obiekcji,
Ogłoszenie piszę znów.
Ja wykonam strój galowy,
Ja przysługę oddam ci.
Strój z połyskiem hebanowym,
Co ma wieko zamiast drzwi.
Licytacja między złem a bogiem
Gdzieś tam w górze pewnie trwa,
Kto zasługi większe tu położył,
Ksiądz, czy diabeł, czy też ja...
Medycyna, kokaina,
Artystycznie twórczy luz,
Może ten, co w przeznaczenie
Ten ostatni ubiór wniósł?
Milion rzeczy mijasz, musisz kluczyć
Po rozstajach wielu dróg,
Jednak gdzieś już na samiutkim końcu
Ogłoszenie szybkie zgłoś:
Kto wykona strój galowy,
Kto przysługę odda mi,
Strój z połyskiem hebanowym,
Co ma wieko zamiast drzwi?
Noc, znowu frajdę tę mam
Deszcz w pustych butelkach gra
Deszcz, nie wiem gdzie kończy się i zaczyna morze
To wielkie niebo, mój dom
Brak ciepłej wody i sztorm
Wiatr, co ma dzisiaj ten smak słonej przygody
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Znów z nieba gromy strach gna
Żagiel frunął, pękł maszt
Wiatr wyrwał z ręki mej ster, a brzegu nie ma
Który to raz? Który raz?
Myśli szukam, myśli szukam pośród fal
O który to raz? Który raz?
Zaczynam, zaczynam bez celu rejs
Tym statkiem pijanym, pijanym
Bez celu i map i map
Tym statkiem szalonym, szalonym
Co, co zowią go "Gin"...
Tańczy palmy, tańczą ściany
Tańczy słońce, brzeg oblany
Sztorm! Słoneczny sztorm!
Tańczy foka, a z nią palma
Pijak, majtek, chmura czarna
Dno, ruszamy do...
I zawiał wiatr, nagle suchy już ląd
Brzeg chyba tysiąc mil stąd
Szklanki przejrzysta toń, to moje morze
Dziś już nie kuter lecz wrak
Gin, morza ostatni smak
Myśl, chyba tysiąc mil stąd, tam gdzie jest morze
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Nie umiesz kochać, ja wiem
I nawet to nie twój błąd
Wybaczam, wybaczam Ci to
Za dużo chciałem, to fakt
A wszystko było wciąż grą
Wybaczam, wybaczam Ci to
Nie umiesz kochać, ja wiem
Potrafisz posłać na dno
Wybaczam, wybaczam Ci to
I chyba nie wiesz do dziś
Czy to jest dobro, czy zło
Wybaczam, wybaczam Ci to
To nic, że zraniłaś mnie
Bo kiedy będzie Cię brak
Zapłaczę, zapłaczę o tak
CODA:
Nie umiesz kochać, ja to wiem
Nie trzeba więcej wad
Jesteś jak zimny, zimny deszcz
Oszukasz cały świat
Nie umiesz kochać, próżny trud żeby odmienić Cię
Bo w ogień się nie zmieni lód
Sama to dobrze wiesz
Nie umiesz kochać, ja to wiem
Szczęścia nikomu dać
Taka już urodziłaś się
Potrafisz tylko brać
Gdy nawet za tysiąc lat
Napiszesz do mnie: Bądź zdrów
Wybaczę, wybaczę Ci znów