Okręt, tramwaj, zegar w dobrym stanie

Bombę również nawet dziś
Sprzedam, każda dobra jest zamiana
Interesu trzeba mi.

Medytacje, fascynacje
W hermetycznym worku tkwią,
Głębie przeżyć czy frustracje
Obcym słowem dla mnie są!

Tempo życia zmusza do korekty
Różnych pojęć, różnych słów.
Koniec wszelkich złudzeń i obiekcji,
Ogłoszenie piszę znów.
Ja wykonam strój galowy,
Ja przysługę oddam ci.
Strój z połyskiem hebanowym,
Co ma wieko zamiast drzwi.

Licytacja między złem a bogiem
Gdzieś tam w górze pewnie trwa,
Kto zasługi większe tu położył,
Ksiądz, czy diabeł, czy też ja...

Medycyna, kokaina,
Artystycznie twórczy luz,
Może ten, co w przeznaczenie
Ten ostatni ubiór wniósł?

Milion rzeczy mijasz, musisz kluczyć
Po rozstajach wielu dróg,
Jednak gdzieś już na samiutkim końcu
Ogłoszenie szybkie zgłoś:
Kto wykona strój galowy,
Kto przysługę odda mi,
Strój z połyskiem hebanowym,
Co ma wieko zamiast drzwi?


Zbudzony po latach w gwiezdnej otchłani,

Uniosłem powieki ciężkie jak kamień.
W paradzie sunęły nad moją głową,
Księżyców i planet świetliste roje...

Nie ma końca tej podróży,
Głos ze snu słyszałem wszędzie;
Nie ma końca tej podróży,
Wiesz, że nigdy go nie będzie...

Zegary na statku szumiały obco,
I coraz dalej było do trzeciej od słońca.
Przez pusty korytarz na oślep biegłem,
Niepewny, czy jestem w niebie czy w piekle...

Nie ma końca tej podróży,
Głos ze snu słyszałem wszędzie;
Nie ma końca tej podróży,
Wiesz, że nigdy go nie będzie...