Noc, znowu frajdę tę mam
Deszcz w pustych butelkach gra
Deszcz, nie wiem gdzie kończy się i zaczyna morze
To wielkie niebo, mój dom
Brak ciepłej wody i sztorm
Wiatr, co ma dzisiaj ten smak słonej przygody
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Znów z nieba gromy strach gna
Żagiel frunął, pękł maszt
Wiatr wyrwał z ręki mej ster, a brzegu nie ma
Który to raz? Który raz?
Myśli szukam, myśli szukam pośród fal
O który to raz? Który raz?
Zaczynam, zaczynam bez celu rejs
Tym statkiem pijanym, pijanym
Bez celu i map i map
Tym statkiem szalonym, szalonym
Co, co zowią go "Gin"...
Tańczy palmy, tańczą ściany
Tańczy słońce, brzeg oblany
Sztorm! Słoneczny sztorm!
Tańczy foka, a z nią palma
Pijak, majtek, chmura czarna
Dno, ruszamy do...
I zawiał wiatr, nagle suchy już ląd
Brzeg chyba tysiąc mil stąd
Szklanki przejrzysta toń, to moje morze
Dziś już nie kuter lecz wrak
Gin, morza ostatni smak
Myśl, chyba tysiąc mil stąd, tam gdzie jest morze
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Po Złote Runo płynę, po Złote Runo płynę sam
Dziś znowu widziałem obraz bez ram,
Choć byłem ślepcem pośród was,
A wszystko w pokoju było bez zmian,
Muzyka miała twoją twarz.
Dziś znowu kamieniem spadałem w dół,
Szukając dłoni twych we mgle,
A wszystko, co było, kładłem na stół,
Żyć chyba chcę, lecz jak i gdzie.
Schody do nieba ze zniszczonej płyty,
Wyznania, które pobielił kurz,
Nasz archipelag nigdy nie odkryty,
Taśma pamięci rozpala mózg.
To słońce, które pękło dziś, rozjaśni czyjeś dni,
I twoje słowa pośród ścian, bym nie pamiętał nic.
Klucz na poddasze brany za daninę,
Chwile przy których tchu było brak,
Moja przez wieki, chociaż przez godzinę,
Psychoterapia wykrzywia twarz.
To słońce, które pękło dziś, rozjaśni czyjeś dni,
I słowa twoje pośród ścian, bym nie pamiętał nic.
Chciałbym już ze snu się zbudzić,
Nowym ogniem noc rozpalić,
Zrzucić ból i znów na nowo,
Wierzyć słowom, tylko słowom.
Schody do nieba ze zniszczonej płyty,
I kroki, które zesłał sam bóg,
Nasz archipelag nigdy nie odkryty,
Co za terapia rozpala puls.
To słońce, które schodzi dziś, rozjaśni moje dni,
I możesz mówić to, co chcesz, ja nie pamiętam nic.
Dziś znowu widziałem obraz bez ram,
Niech się zatrzyma dobry czas,
A wszystko w pokoju było bez zmian,
Muzyka miała twoją twarz.
Tak czysta, tak niewinna jak
Zakonna biel
Chcesz wiedzieć ilu mogła mieć
Nim sam dotkniesz jej
Gdy jej słowa koją ból
Do krwi sączy się jad
Mówisz: "cieszę się, że jesteś tu
Powiem prawdę: chciałem cię od lat"
Ona milion imion ma
Nieśmiertelnie piękną twarz
Ona daje to czego chcesz
Daje życie, daje śmierć
Ty wyznaczasz cel, nazywasz go
Podbijasz świat
Jej uległość, upór, twoja złość
Wiesz co to za gra
Wyobraźnia tańczy, sen się śni
Liczy się gest
Nim tygodnie miną nie wie nikt
Kto tu panem, a kto sługą jest
Ona milion imion ma
Nieśmiertelnie piękną twarz
Ona daje to czego chcesz
Daje życie, daje śmierć
Zapamiętaj zawsze to
Ty odwróć wzrok gdy kusi zło
I jeśli skórę sprzedać chcesz
To dobrą cenę za nią weź
Potraktowano mnie jak psa
Sędzia jej dał wszystko co mam
A ona na to: "ciesz się, ciesz,
Że ja nie wzięłam ciebie też.
Ona milion imion ma
Nieśmiertelnie piękną twarz
Gdy poluje z drogi zejdź
Jej potrzebna świeża krew
Na pewno spotkasz ją
Na pewno poznasz ją
I mnie w pamięci miej
Zanim ulegniesz jej!