Zachodzi dzień
Zmrok do morza wlewa się
Monotonny plusk fal o dziób już układa mnie do snu

Pewnie też się kładziesz spać
Pośród tapet z białym bzem
Jestem ciekaw czy ta łza, jedna łza oderwała się od rzęs

Gdy ci będzie bardzo źle
Odgryź czekolady kęs
Bo włóczęga taki dumny jak ja nie odwdzięczy tobie się za gest

Nie odwdzięczy się za dom
Wysprzątany, lśniący własny kąt
Brudno-żółta mgła i podobny dzień do dnia
Tyle tylko jesteś wart ile tych papierków masz - ile masz!

Tam gdzie mój kraj już o piątej wstaje dzień
Choć nie wszystko jest tam naj
Tylko tam nie będziesz nigdy nudzić się
Te "hello" i "good bye" jeszcze długo będą ścigać mnie
Zanim ja usłyszę znowu znane mi "witaj w domu stary, cześć!"


Wizje chodźcie do mnie
Blisko najbliżej
Zostańcie w mojej głowie
Najdziksze sny
Oto jest wasza scena
Reflektor niżej
Korowód moich marzeń
Wiruje ci

Skąd wziął się ten śnieg
Pośrodku lata
Skąd ten saksofon
Pod czaszką gra
Już eksplodują lustra
Całego świat
I nieskończenie wolno
Pulsuje czas

Nadciąga noc komety
Ognistych meteorów deszcz
Nie dowiesz się z gazety
Kto przeżyje swoją śmierć

Blaski odblaski powódź pozłoty
Krzyże południa
I gwiezdny pył
Stosy diamentów
Co zimnym światłem
Będą się palić
Do kresu dni

Nadciąga noc komety
Ognistych meteorów deszcz
Nie dowiesz się z gazety
Kto przeżyje swoją śmierć

Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny

Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny

Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny

Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny

Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny

Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny

Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny