Zachodzi dzień
Zmrok do morza wlewa się
Monotonny plusk fal o dziób już układa mnie do snu
Pewnie też się kładziesz spać
Pośród tapet z białym bzem
Jestem ciekaw czy ta łza, jedna łza oderwała się od rzęs
Gdy ci będzie bardzo źle
Odgryź czekolady kęs
Bo włóczęga taki dumny jak ja nie odwdzięczy tobie się za gest
Nie odwdzięczy się za dom
Wysprzątany, lśniący własny kąt
Brudno-żółta mgła i podobny dzień do dnia
Tyle tylko jesteś wart ile tych papierków masz - ile masz!
Tam gdzie mój kraj już o piątej wstaje dzień
Choć nie wszystko jest tam naj
Tylko tam nie będziesz nigdy nudzić się
Te "hello" i "good bye" jeszcze długo będą ścigać mnie
Zanim ja usłyszę znowu znane mi "witaj w domu stary, cześć!"
Nie, nie ma słów, które opowiedzą
O krwi zbuntowanej, pędzącej,
Przez korytarze żył do zwycięstwa
Przez korytarze żył do zwycięstwa!
Nie, nie ma słów, które opowiedzą
O sile twych mięśni napiętych
Gdy rozpoczynasz bieg do zwycięstwa,
Gdy rozpoczynasz bieg do zwycięstwa!
Nie, nie ma słów, które opowiedzą
O twoim oddechu najgłębszym,
Przed linią mety, tuż przed zwycięstwem
Przed linią mety, tuż przed zwycięstwem!
Nie ma słów, które opowiedzą
O szczęściu niezwykłym i prostym,
Gdy twej ojczyzny hymn szybuje nad ziemią,
Gdy twej ojczyzny hymn szybuje nad ziemią!
Zapal choćby świeczkę
Zamiast kląć na ciemność
Z barykady zdejmij kamień
Zamiast bluźnić na codzienność
Wcale nie widzimy
Pomiędzy wierszami
Jak jesteśmy tu samotni
Chociaż tylu ludzi znamy
Niewidziani
Za milczenia drzwiami
Wszędzie wokół nas
Wszędzie wokół nas
Podaj dalej
Życzliwości fale
Jeszcze jeden raz
jeszcze jeden raz
Więcej mnie nie pytaj
Ja już nie chcę kłamać
Czemu trudno być człowiekiem
A tak łatwo dać się złamać
Może by spróbować
Zamiast swoich racji
By na przykład zabić nudę
Odrobiną akceptacji
Niewidziani
Za milczenia drzwiami
Wszędzie wokół nas
Wszędzie wokół nas
Podaj dalej
Życzliwości fale
Jeszcze jeden raz
jeszcze jeden raz