Tak na oko zwykły przecież dzień,
Zwykłe miasto, ludzie, niebo,
Tylko znowu dałaś temu sens,
Wiem gdzie idę, czego szukam,
Czego chcę, po co wśród was tkwię,
Czego chcę, po co wśród was tkwię?
Słów już nie ma, tylko wielki film,
Grają znowu dnia organy
Słów tu nie ma, tylko w uszach szum,
Grają znowu dnia organy
Tamtą pieśń, grają znów tę pieśń
Komu los podarował dzień?
Znikniesz, wiem, bo to pewnie sen!
Deszczu szum,
Mrok zaciera ślad,
Ile znów pustych będzie lat?
Kiedy brnąc, rafy szukam snu?
Dlaczego tu, w tej godzinie
Dlaczego ja
Niech mi ktoś powie, że to błąd
Tak głupio i bez przyczyny dobiec do dna
I już na dobre ruszyć stąd
Czy to jest już na poważnie
Czy tylko żart
Czy los mnie w końcu sprawdzić chciał
Ktoś chyba tu najwyraźniej używa kart
Którymi kiedyś diabeł grał
Na skraju nocy i u progu dnia
Kogut na dachu pieje
W głowie się kreci dana dana da
Gorączka znów szaleje
Dlaczego tu w tej godzinie
Dlaczego ja
Może gdzieś zbłądzi Anioł Stróż
Ten akord znów na pianinie
To już nie gra
A raczej requiem dla mnie już...
Na skraju nocy i u progu dnia...
Zamykam znów mój hotel snu
Mieszkałem w nim tak wiele dni
Że zapomniałem już dlaczego chciałem śnić
Doganiam tempo zwykłych spraw nie rozumiejąc wciąż
Jak tramwaj chcę zatrzymać świat by znów do niego wsiąść
Nie łatwo mi odtworzyć owe dejavu
Za firanki słów zaledwie promyk lśni
Nie dojdę prawdy nigdy już
Gdy mi się śni pociągów świst przeganiam z oczu sen
I muszę szybko z domu wyjść, na dworcu napić się
Nie łatwo mi zapomnieć owe dejavu
I nie mało lat wybije serca rytm nim znowu spojrzę Tobie w twarz