Pomiędzy wzlotem i upadkiem dysku rodzi sie człowiek,
Jak myśl niecierpliwa między wypchnięciem i upadkiem kuli
Słońce powstaje i cienie rozpędza,
Pomiędzy rzutem i upadkiem młotu
Swój wiersz napiszesz jakby nagłe światło...
Pomiędzy dłonią łuk napinającą a celem strzały
Żyje twa nadzieja
Pomiędzy wzlotem i upadkiem przecież
Jest metafora człowieczego losu... (2x)
Ogień i woda, woda i ogień,
Cztery pory roku, anioł i bies
Wszystko to w jednej tylko osobie,
Niepojętym trafem mieściło się.
Woda i ogień, ogień i woda
W tej dziewczynie było wszystkiego dość
Wszystko bez reszty, nawet uroda,
Tak przeciwne sobie jakby na złość.
Ogień i lód
Kamień i serce
Gorycz i miód
I nawet więcej (2x)
Ogień i woda, woda i ogień
Z pogodnego nieba ulewny deszcz,
Spadał tak nagle na twoją głowę
Że nie miałeś czasu by schronić się.
Woda i ogień, ogień i woda,
Dziwne że to w końcu trwało aż rok,
Kiedy pomyślę, trochę mi szkoda
Tych żywiołów które odeszły z nią.
Ogień i lód
Kamień i serce
Gorycz i miód
I nawet więcej (2x)
Zbudzony po latach w gwiezdnej otchłani,
Uniosłem powieki ciężkie jak kamień.
W paradzie sunęły nad moją głową,
Księżyców i planet świetliste roje...
Nie ma końca tej podróży,
Głos ze snu słyszałem wszędzie;
Nie ma końca tej podróży,
Wiesz, że nigdy go nie będzie...
Zegary na statku szumiały obco,
I coraz dalej było do trzeciej od słońca.
Przez pusty korytarz na oślep biegłem,
Niepewny, czy jestem w niebie czy w piekle...
Nie ma końca tej podróży,
Głos ze snu słyszałem wszędzie;
Nie ma końca tej podróży,
Wiesz, że nigdy go nie będzie...