Zbudzony po latach w gwiezdnej otchłani,

Uniosłem powieki ciężkie jak kamień.
W paradzie sunęły nad moją głową,
Księżyców i planet świetliste roje...

Nie ma końca tej podróży,
Głos ze snu słyszałem wszędzie;
Nie ma końca tej podróży,
Wiesz, że nigdy go nie będzie...

Zegary na statku szumiały obco,
I coraz dalej było do trzeciej od słońca.
Przez pusty korytarz na oślep biegłem,
Niepewny, czy jestem w niebie czy w piekle...

Nie ma końca tej podróży,
Głos ze snu słyszałem wszędzie;
Nie ma końca tej podróży,
Wiesz, że nigdy go nie będzie...


Odpowiedz ziemio

Dokąd szybuje ten chłopiec wysmukły?
Czyżby chciał tęczę przeskoczyć?
Odpowiedz ziemio, dokąd?

Odpowiedz morze
Dokąd płyną te żagle wysokie,
A dłonie prowadzą stery
Odpowiedz morze, dokąd?

Odpowiedz wichrze
Dokąd leci ten oszczep srebrzysty,
Czyżby chciał słońce przebić?
Odpowiedz wichrze, dokąd?

Odpowiedz ogniu
Dokąd ten człowiek biegnie ze zniczem,
I wszystkich wzywa płomieniem,
Odpowiedz ogniu, dokąd?