Czasem myślę, że mi szczęścia brak
Wszystko jakoś się układa wspak
Życie obok ciągle mija mnie
Jakby dziwną prowadziło grę
Inni głową dotykają chmur
Mają jakiś patent jakiś wzór
Albo z nieba usłyszeli głos
To wystarczy im na piękny los
Coś były wiem...
Spóźniłem się
Gdzieś czekał ktoś
Nie ma go...
Przegrywać czasem to normalna rzecz
Upadać nisko by się wyżej wznieść
I czasem gdy zaboli cię nie wstydzić się swych własnych łez
To także zwykła, to normalna rzecz
Wciąż się zrywa cienka, krucha nic
Ludzie mówią: swoją szanse chwyć
Więc na oślep znowu rzucam się
Tylko pustkę tak jak zawsze tnę
Coś były wiem...
Spóźniłem się
Gdzieś czekał ktoś
Nie ma go...
Przegrywać czasem...
Dlaczego tu, w tej godzinie
Dlaczego ja
Niech mi ktoś powie, że to błąd
Tak głupio i bez przyczyny dobiec do dna
I już na dobre ruszyć stąd
Czy to jest już na poważnie
Czy tylko żart
Czy los mnie w końcu sprawdzić chciał
Ktoś chyba tu najwyraźniej używa kart
Którymi kiedyś diabeł grał
Na skraju nocy i u progu dnia
Kogut na dachu pieje
W głowie się kreci dana dana da
Gorączka znów szaleje
Dlaczego tu w tej godzinie
Dlaczego ja
Może gdzieś zbłądzi Anioł Stróż
Ten akord znów na pianinie
To już nie gra
A raczej requiem dla mnie już...
Na skraju nocy i u progu dnia...
Ogień i woda, woda i ogień,
Cztery pory roku, anioł i bies
Wszystko to w jednej tylko osobie,
Niepojętym trafem mieściło się.
Woda i ogień, ogień i woda
W tej dziewczynie było wszystkiego dość
Wszystko bez reszty, nawet uroda,
Tak przeciwne sobie jakby na złość.
Ogień i lód
Kamień i serce
Gorycz i miód
I nawet więcej (2x)
Ogień i woda, woda i ogień
Z pogodnego nieba ulewny deszcz,
Spadał tak nagle na twoją głowę
Że nie miałeś czasu by schronić się.
Woda i ogień, ogień i woda,
Dziwne że to w końcu trwało aż rok,
Kiedy pomyślę, trochę mi szkoda
Tych żywiołów które odeszły z nią.
Ogień i lód
Kamień i serce
Gorycz i miód
I nawet więcej (2x)