Publikatory tyralierą wyszły na żer
Już mikrofony łapią pilnie każdy szmer
Kamery patrzą zimno w oczy
Już nie podskoczy nikt
Fotoreporterzy, czujni tropiciele
Migawki naciągnięte i wybrane cele
Niechybnie pójdą do ataku
Czekając znaków swych
To na arenę wkraczają masmedia
Światło, światło i dźwięk
Wszyscy na plan, zaczyna się komedia
I natłok, natłok szczęk
Operatorzy ciasną ławą zwarli już front
Pomocy wzywać teraz niewiadomo skąd
Już otoczyli drogich gości, ruszyli w pościg już
W kąt Cię gdzieś zagonią światłem reflektora
Najlepiej im się poddać, migać się nie pora
Migawki strzelą chłopie, już są na tropie tuż
To na arenę wkraczają masmedia
Światło, światło i dźwięk
Wszyscy na plan, zaczyna się komedia
I natłok, natłok szczęk
I już w okienku nienaganny spiker ma straż
I chcesz czy nie chcesz czujesz
Za chwilę czujesz, że grasz
Pozdrawiasz krewnych i znajomych
Na półświadomy barw
I nagle się odmienia wewnątrz w tobie wszystko
Już w głębi duszy czujesz, że chcesz być artystą
I już z tym faktem wołasz: "Jazda, wystąpi gwiazda - JA"
To na arenę wkraczają masmedia
Światło, światło i dźwięk
Wszyscy na plan, zaczyna się komedia
I natłok, natłok szczęk
Zachodzi dzień
Zmrok do morza wlewa się
Monotonny plusk fal o dziób już układa mnie do snu
Pewnie też się kładziesz spać
Pośród tapet z białym bzem
Jestem ciekaw czy ta łza, jedna łza oderwała się od rzęs
Gdy ci będzie bardzo źle
Odgryź czekolady kęs
Bo włóczęga taki dumny jak ja nie odwdzięczy tobie się za gest
Nie odwdzięczy się za dom
Wysprzątany, lśniący własny kąt
Brudno-żółta mgła i podobny dzień do dnia
Tyle tylko jesteś wart ile tych papierków masz - ile masz!
Tam gdzie mój kraj już o piątej wstaje dzień
Choć nie wszystko jest tam naj
Tylko tam nie będziesz nigdy nudzić się
Te "hello" i "good bye" jeszcze długo będą ścigać mnie
Zanim ja usłyszę znowu znane mi "witaj w domu stary, cześć!"
Znowu znikną mi twój cień
Rytm muzyki goni mnie, proszę stań
Elwis presley śpiewa znów
Znów mi z oczu płyną łzy
Świateł razi blask
Starej płyty trzask
Tu przy barze miałaś być
Słyszę gdzieś twój głos
Tyle mija chwil
Piję chłodny gin
Barman kusi blaskiem szkła
Szklanka nie ma dna
Nagle płyniesz blisko mnie
Twoich bioder czuję kształt
W twoich oczach widzę blask
Nie, to nie blues - to powódź łez
Znowu znikną mi twój cień
Rytm muzyki goni mnie, proszę stań
Barman z tyłu zamknął drzwi
Wreszcie cisza w uszach brzmi, koniec dnia