Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Siądź, pomówmy, spróbuj przyznać, nie tak pojęliśmy świat

Pogoń, tempo, forsa, biznes, nasz manifest od lat
Zęby, łokcie, w górę wyżej, ważny cel a nie chwyt,
Ktoś tam płacze, komuś krzywda, ale górą nasz spryt!

Błędne koło, błędny krąg,
Które ktoś do przodu pchnął,
Pędzi, wciąga, wiruje, wiruje wciąż...

Otworzysz oczy, stwierdzisz kiedyś,
Zostałeś sam w wysokiej wieży,
Widoki piękne lecz cóż z tego,
Coś zostało zgubione, zgubione...
I coraz bardziej wokół pusto,
Jedyny twój przyjaciel lustro,
Widoki piękne lecz cóż z tego,
Coś zostało zgubione, zgubione, zgubione!

Pomyśl dobrze, spróbuj przyznać, nie tak pojęliśmy świat,
Kiedyś wiersze, radość ludziom, teraz czegoś w nas brak,
Zęby, łokcie, w górę wyżej, ważny cel a nie chwyt,
Ktoś tam płacze, komuś krzywda, przyznasz stary, że wstyd...

Błędne koło, błędny krąg,
Któreś sam do przodu pchnął,
Pędzi, wciąga, wiruje, wiruje wciąż...

Otworzysz oczy, stwierdzisz kiedyś,
Zostałeś sam w wysokiej wieży,
Widoki piękne lecz cóż z tego,
Coś zostało zgubione, zgubione...
I coraz bardziej wokół pusto,
Jedyny twój przyjaciel lustro,
Widoki piękne lecz cóż z tego,
Coś zostało zgubione, zgubione, zgubione!


Dlaczego tu, w tej godzinie
Dlaczego ja
Niech mi ktoś powie, że to błąd
Tak głupio i bez przyczyny dobiec do dna
I już na dobre ruszyć stąd

Czy to jest już na poważnie
Czy tylko żart
Czy los mnie w końcu sprawdzić chciał
Ktoś chyba tu najwyraźniej używa kart
Którymi kiedyś diabeł grał

Na skraju nocy i u progu dnia
Kogut na dachu pieje
W głowie się kreci dana dana da
Gorączka znów szaleje

Dlaczego tu w tej godzinie
Dlaczego ja
Może gdzieś zbłądzi Anioł Stróż
Ten akord znów na pianinie
To już nie gra
A raczej requiem dla mnie już...

Na skraju nocy i u progu dnia...


Chętnie chcę mieć ze względu na wiek dla siebie czas
Brać życie pod włos, na oślep i wprost, na szczęścia traf
Ze sobą się zżyć, z uporem w tym tkwić, na całość iść
I zebrać się w świat, z kimś w życie się wdać, bez szwanku wyjść cało, wyjść z życia wyjść
Na pomysł wpaść, wysupłać się z raz ze swoich drzwi
Schodami pod prąd gdzieś wybrać się stąd jak gdyby nic
Samemu bez map, w pośpiechu na gwałt, ostatkiem tchu
Do znanych już miejsc opłaci się zbiec nie licząc na cud

Ze sobą się zżyć, z uporem w tym tkwić, na całość iść
I zebrać się w świat, z kimś w życie się wdać, bez szwanku wyjść cało, wyjść z życia wyjść
Na pomysł wpaść, wysupłać się z raz ze swoich drzwi
Schodami pod prąd gdzieś wybrać się stąd jak gdyby nic
Samemu bez map, w pośpiechu na gwałt, ostatkiem tchu
Do znanych już miejsc opłaci się zbiec nie licząc na cud
Samemu bez map, w pośpiechu na gwałt, ostatkiem tchu
Do znanych już miejsc opłaci się zbiec nie licząc na cud