To tak siedzi w nas jak mało co
Z mlekiem matki bierzesz chyba to
Plotka i obmowa wiedźmy dwie
Ciągle w swojej mocy mają cię
Skandal bez niego pusty jest dzień
Skandal gazety czerwienią się
Skandal od razu wszystko już wiesz
Chyba tego chcesz
Kto się z kim zadawał kto z kim spał
Kto pieniądze dawał a kto brał
Wyższe niższe sfery bawią się
Życie bez afery traci sens
Skandal bez niego pusty jest dzień
Skandal gazety czerwienią się
Skandal od razu wszystko już wiesz
Chyba tego chcesz
Byle tylko cudzy ból teraz nas grzał
Byle tylko klient towar brał
Skandal to interes dobrze wiesz
Chyba tego chcesz
Skandal bez niego pusty jest dzień
Skandal gazety czerwienią się
Skandal od razu wszystko już wiesz
Chyba tego chcesz
Chyba tego chcesz
Kto się z kim zadawał kto z kim spał
Kto pieniądze dawał a kto brał
Wyższe niższe sfery bawią się
Życie bez afery traci sens
Wizje chodźcie do mnie
Blisko najbliżej
Zostańcie w mojej głowie
Najdziksze sny
Oto jest wasza scena
Reflektor niżej
Korowód moich marzeń
Wiruje ci
Skąd wziął się ten śnieg
Pośrodku lata
Skąd ten saksofon
Pod czaszką gra
Już eksplodują lustra
Całego świat
I nieskończenie wolno
Pulsuje czas
Nadciąga noc komety
Ognistych meteorów deszcz
Nie dowiesz się z gazety
Kto przeżyje swoją śmierć
Blaski odblaski powódź pozłoty
Krzyże południa
I gwiezdny pył
Stosy diamentów
Co zimnym światłem
Będą się palić
Do kresu dni
Nadciąga noc komety
Ognistych meteorów deszcz
Nie dowiesz się z gazety
Kto przeżyje swoją śmierć
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny
Człowiek ten miał niepewny dość wzrok.
Prosił o żar, wpatrzony gdzieś w mrok.
Wciągnął dym, i nim skryła go noc, tak powiedział:
"Nie wierz nigdy kobiecie, dobrą radę ci dam.
Nic gorszego na świecie nie przytrafia się nam.
Nie wierz nigdy kobiecie, nie ustępuj na krok,
bo przepadłeś z kretesem nim zrozumiesz swój błąd;
ledwo nim dobrze pojmiesz swój błąd, już po tobie..."
Dookoła miasto całe właśnie kładło się spać,
tyle z tego zrozumiałem, że coś z nim jest nie tak.
Ulice dwie był dalej mój blok.
Chciałem już spać, lecz opornie to szło,
było coś, co sprawiało że głos wciąż słyszałem:
"Nie wierz nigdy kobiecie, dobrą radę ci dam.
Nic gorszego na świecie nie przytrafia się nam.
Nie wierz nigdy kobiecie, nie ustępuj na krok,
bo przepadłeś z kretesem nim zrozumiesz swój błąd;
ledwo nim dobrze pojmiesz swój błąd, już po tobie..."
Światła wtedy było mało, i pewności mi brak,
czy w dzienniku dziś widziałem jego, czy inną twarz...